FANDOM


Początek

Viego pochodzi z alternatywnej wersji Ziemi w świecie, który otrzymał w przyszłej notacji Zespołu Taimatsu oznaczenie 181 lub V-0 jako rodzimy świat Viega. Jego historia z tego okresu nie jest w całości znana, jednak wiadomo, że nie przejawiał początkowo jakichkolwiek nadnaturalnych zdolności, jednak legenda krążąca w jego rodzinie mówiła, że jego przodkowie takową posiadali. Reszta rodziny miała bardzo minimalne zdolności nadprzyrodzone, które można by łatwo pomylić z pracą iluzjonisty. Viego z drugiej strony nawet takowych nie miał, dlatego usiłowano się go pozbyć jako "niewypał". Jedynym, który się temu sprzeciwiał, był jego ojciec - został jednak zabity przy sporze o przewodnictwo rodziną. Viega wrzucono do przybrzeżnego wulkanu, jednak uratował go ciąg szczęśliwych zdarzeń - podziemna komora magmowa nie miała kontaktu z płaszczem ziemskim i lawa miała względnie niską temperaturę, dodatkowo w tym samym czasie w tamto miejsce uderzyło trzęsienie ziemi, a następnie tsunami. Dzięki temu, że krater został w całości zalany wodą, Viego odniósł jedynie poważne oparzenia całego ciała - w porównaniu z potencjalną śmiercią w płynnej magmie to nic. Zebrani tam członkowie rodziny zginęli na miejscu. Po długim czasie Viego wrócił do dawnej rezydencji swojej rodziny i po jej niemal całkowitym zdemolowaniu natknął się tajną bibliotekę swojego ojca, zawierającą zapiski jeszcze sprzed wielu pokoleń. Był w stanie z nich się wiele dowiedzieć, nie tylko o historii rodziny i o legendzie o stworzeniu świata przez pięć żywiołów. Zyskał też inspirację do kontynuowania pracy swoich przodków, którzy pomagali nauce swoich czasów iść do przodu. W pracy wspierała go czwórka przyjaciół: Mera Ixa, Elenos Deyhat, Hassei Hakudō i Stratos Yurianon.

Świt Elementów

Pewnego dnia, podczas całkowicie normalnej prokrastynacji piątka przyjaciół natrafiła na jaskinię z dziwnym, świecącym kryształem. Kryształ rozpadł się, odsłaniając wirującą wyrwę w przestrzeni, spowitą dziwną, różnokolorową mgłą. Dobiegł z niej głos, który polecił im wziąć moc i go odnaleźć. Wtedy z mgły wyłoniło się pięć kul energii, czerwona, brązowa, niebieska, biała i jasnożółta. Zaczęły one krążyć po jaskini, szukając pośród piątki najbardziej odpowiadającą osobę. Stratos również znał kilka legend i dawnych opowieści. Obudziła się w nim niepohamowana żądza mocy, przez co próbował przejąć na własność sferę, którą rozpoznał jako niosącą żywioł pioruna. Ta chciała połączyć się z najbardziej odpowiednim spośród tej piątki - Viegiem. Sfera już praktycznie weszła z nim w kontakt, jednak Stratos udaremnił połączenie, przez co kula odleciała dalej i ponownie zaczęła krążyć po jaskini. Viego postanowił przeszkodzić Stratosowi - złapał białą sferę i cisnął w Stratosa gdy ten był bliski pojmania żółtej sfery pioruna. Sfera wiatru wniknęła w Stratosa i połączyła się z jego duszą, natychmiast blokując możliwość pochłonięcia którejkolwiek innej sfery. W tym samym jednak czasie Viega trafiła czerwona sfera ognia. Mera uzyskała żywioł wody, Elenos ziemi, a Hassei pioruna. Cała piątka nagle zmieniła nieznacznie swój wygląd w odpowiedzi na przejęty żywioł - wtedy dość długie włosy Viega zrobiły się chaotyczne i od pewnej długości czerwone, skóra Elenosa ściemniała, paznokcie Mery stały się niebieskie, a włosy faliste i w całości niebieskie, Hassei stracił swoją dość muskularną sylwetkę, stając się smuklejszym, jednak o twardszych mięśniach, dodatkowo jego tęczówki stały się żółte. Skóra Stratosa rozjaśniła się, a oczy stały się w całości białe. Stratos wpadł w szał i próbował zabić Viega, instynktownie już wykorzystując moc, którą dopiero otrzymał, został jednak powstrzymany przez pozostałą trójkę. Opuścił jaskinię mówiąc, że od tej pory będzie się nazywał Vento Blanco i kiedyś się odegra.

Po świcie

Po tym wydarzeniu pozostała czwórka postanowiła dowiedzieć się czegoś o tamtym wydarzeniu, jednocześnie próbując jakoś rozwijać nabytą moc i wykorzystywać ją do czegoś użytecznego. Viego szybko odkrył, że jego pozwala mu na czerpanie energii z obiektów emitujących duże ilości ciepła - głównie ze Słońca. Dzięki temu był w stanie przystąpić do projektowania różnych urządzeń zasilanych de facto sobą samym oraz poprzez analizę własnej struktury zaczął szukać materiałów, które byłyby w stanie się w ten sam sposób same zasilać. Po pewnym czasie jednak rezultatów nie było jeśli chodzi o poznanie przyczyny otrzymania tych zdolności. Elenos postanowił odciąć się od całej sprawy i zaszyć gdzieś w dziczy, żeby tam żyć spokojnie. Hassei postanowił wybrać się w długą podróż. Mera zdecydowała, że wróci do swojej rodziny, żeby ich wesprzeć.

Pierwsza inwazja

Spokój nie trwał zbyt długo, bo planetę najechała flota obcej cywilizacji. Tak naprawdę jedyną szansą na obronę była piątka elementalistów, bo kosmici nie spodziewaliby się czegoś takiego po ludziach. Viego postanowił dać znać pozostałej trójce i samemu ruszyć do działania. Pomimo że nie był wciąż zbyt potężny, był w stanie przy użyciu odpowiedniej strategii przejąć kilka statków i użyć ich przeciwko pozostałym. Został jednak zaskoczony przez niespodziewanego gościa - Vento, który znajdował się na pokładzie jednego ze statków. Wyglądał jednak inaczej - jakby jego skórę zaatakował wirus bądź drastyczna mutacja. Vento oznajmił, że to on skontaktował się z najeźdźcami i do nich dołączył. Wzmocniony przez eksperymenty, jakie na nim przeprowadzono, zaatakował Viega, wyrzucając go ze statku prosto w środek miasta, gdzie wywiązała się między nimi walka. Vento wyjawił również, że niedługo przed inwazją upewnił się, że opór będzie jak najmniejszy, osobiście zabijając Elenosa, Mirę i Hasseia. Oznaczało to, że Viego pozostał sam przeciwko całej armii i swojemu dawnemu przyjacielowi. Był w stanie przez pewien czas dotrzymywać kroku przeciwnikowi, aż do momentu, w którym Vento wyjawił, że wykorzystał kosmitów, by go wzmocnili, tylko na potrzeby tej jednej walki. Uaktywnił się wtedy moduł umieszczony w jego głowie, wywołując przeszywający ból i zmuszając go do powrotu na statek flagowy. Viego udał się za nim. Na miejscu ujrzał Vento mordującego w szale wszystkich na statku. Dodatkowo przypadkiem (lub i nie) uszkodził podzespoły odpowiedzialne za sterowanie, przez co statek zaczął spadać na miasto. Vento wydawał się w pewnym momencie odzyskać swoją dawną osobowość i polecił Viegowi zdetonować główny reaktor, który Vento zamierzał uszkodzić. Niechętnie, ale Viego musiał się zgodzić. Eksplozja zniszczyła cały statek nad miastem, zabijając Vento i wywalając Viega w środek miasta, gdzie wbił się w ziemię. Nie mógł się ruszać, jedynie obserwował, jak płonące szczątki spadają na miasto, a reszta floty ucieka. Myślał, że to już koniec problemów, jednak wtedy tłum mieszkańców zaczął rzucać w niego czym popadnie, obwiniając właśnie jego o zniszczenia w mieście. Dzięki jasno świecącemu słońcu zdołał zebrać wystarczająco energii by się wystrzelić w niebo i odlecieć, jak najdalej od miasta.

Gość z innego świata, druga inwazja

Od tamtego czasu Viego mieszkał z dala od cywilizacji w zbudowanym przez siebie domu na dalekiej północy, blisko klifowego wybrzeża i pracował nad nowymi wynalazkami, którymi nie miał zamiaru się dzielić z ludźmi, którzy tak go potraktowali. Pewnego dnia, wiele lat później, nad jego domem otworzył się portal, przez który wyszła dziewczyna o długich, fioletowych włosach i w zbroi. Przedstawiła się jako Kaylin Cemineya, podróżniczka międzywymiarowa i poprosiła Viega, by ten, jako alternatywna wersja wielu ludzi, których spotkała w innych światach, podszkolił ją w zakresie kontroli żywiołu ognia. Insyendar się zgodził. Po około tygodniu było również wiadome, że przybyszka potrafi zatrzymywać czas, a Viego z jakiegoś powodu jest na to niepodatny. Dodatkowo wpływ tej dziwnej umiejętności wywołał zmianę w organizmie Viega, która dała mu nową zdolność, później nazwaną Worldwide Reading. Spokój przerwał alarm oznajmiający drugą inwazję. Viego postanowił użyć broni, którą przygotowywał na ten moment - bomby elektromagnetycznej, która zmiotłaby nie tylko najeźdźców, ale i większość ziemskiej technologii. Kaylin się temu sprzeciwiła, ale Viego ją zamknął w podziemnej hali swojej posiadłości i ruszył do swojej drugiej bazy, gdzie bomba czekała na swoją okazję. Kaylin się wydostała bez problemu i po rozmowie ze sztuczną inteligencją zawiadującą domem Viega ruszyła, by stawić czoła kosmitom. Viego kończył w tym czasie przygotowania, jednak zdecydował uratować grupkę dzieci, które uciekły z najbliższego miasta w zasięg radarów drugiej bazy. Ponieważ były one nie tylko nie uprzedzone do niego, ale i wdzięczne, postanowił ruszyć na odsiecz. Pozbył się kosmitów z najbliższego miasta razem z jednym z ich statków, by potem dołączyć do Kaylin, która początkowo go nie rozpoznała pod zbroją i maską. Byli w stanie odeprzeć atak i ostatecznie zniszczyć stacjonujący na orbicie statek-matkę, wykorzystując właśnie bombę elektromagnetyczną Viega. Insyendar nie mógł znieść hipokryzji ludzi, którzy nagle zaczęli go wychwalać i razem z Kaylin oddalili się z powrotem do posiadłości. Tam Viego zdecydował, że chce dołączyć do Kaylin i razem z nią podróżować po multiwersum. Kaylin się zgodziła i grą słów nazwała nowo utworzony duet Zespołem Taimatsu (time - czas, atsu - ciepło/gorąc, taimatsu - pochodnia). Viego przyjął "Taimatsu" jako swoją nową tożsamość zamiast "Insyendar" i od tej pory korzystał z niej przez znaczną większość czasu.

Jigen Tankenka, Beralza

Około dwustu pięćdziesięciu światów później, po wielu często dziwnych przygodach, Viego i Kaylin natrafili na sporą grupę Podróżników, którzy mieli dość podróżowania, ale nie mogli wrócić do swojego świata, bo to on ich zmusił do podróży, ani nie mogli znaleźć sobie nowego. Ta grupa się powiększała, a Viego podrzucił pomysł zbudowania statku-miasta, będącego ostoją dla Podróżników. Ta idea, zdolność do racjonalnego myślenia i duży wkład w nadzorowanie i wykonanie prac sprawiły, że Viego stał się nieoficjalnym liderem całej grupy. Po kilku miesiącach, dzięki łączeniu segmentów tworzonych w różnych światach, Dryfujące Miasto zostało ukończone. Wciąż było jednak statkiem zawieszonym w Korytarzu - przestrzeni między światami. Podróżnikom udało się jednak znaleźć planetę, której mieszkańcy zgodzili się na układ - Dryfujące Miasto będzie mogło orbitować wokół niej i zostaną mu przekazane pewne ilości zasobów na własny użytek, a w zamian Podróżnicy zobowiązywaliby się przekazywać gospodarzom zdobycze ich technologii. Podróżnicy się zgodzili, z zastrzeżeniem, że nie chcą, by ich technologia została wykorzystana w celach militarnych.

Minęły dwa lata pokojowej koegzystencji, zgodnej z umową. Niestety, pewna grupa mieszkańców planety wykorzystała technologię Podróżników do stworzenia broni. Dokonali przewrotu i później wypowiedzieli wojnę innej nacji. Konflikt nie zdołał się zbytnio rozwinął, bo Podróżnicy uznali to za zerwanie umowy i wykorzystali własną broń - działo emitujące potężne impulsy elektromagnetyczne w podobny sposób jak bomba Viega. Odpowiednio dostrojony impuls zniszczył całą obecną na planecie technologię Podróżników, a ponieważ prawie wszystko teraz było na niej tam oparte, cofnęło to cywilizację o kilkadziesiąt lat. Dryfujące Miasto opuściło tę planetę, powracając do Korytarza.

Po pewnym czasie grupa Podróżników, którzy wciąż kontynuowali zwiedzanie multiwersum, natrafiła na całkowicie niezamieszkaną planetę, również alternatywną wersję Ziemi. Po upewnieniu się, że panują na niej sprzyjające warunki postanowili zacumować Dryfujące Miasto na jednej z wysp niedaleko równika. Miasto i sama wyspa otrzymały nazwę Agisya, a planeta - Beralza, od słów oznaczających "niebieska" i "zielona" w języku, który Podróżnicy stworzyli na własny użytek.

Cywilizacja Beralzy się prężnie rozwijała i planeta stała się oficjalną bazą wypadową wszystkich Podróżników. Mieszkali tam i przewijali się przez nią przedstawiciele wszystkich możliwych nacji czy gatunków inteligentnych, również roboty. Po pewnym czasie bogowie się zainteresowali fenomenem i wezwali na rozmowy przedstawicieli Podróżników. Wybrano między innymi Viega, który przewodził delegacją. Doprowadził on do uznania przez bogów Beralzy jako niezależnej cywilizacji Podróżników, szczególnie że oznaczałoby to, że wielu z nich trafi tam zamiast mieszać w multiwersum. Podróżnicy zobowiązali się wspierać inne nacje wieloświata, jeśli zachodziłaby taka potrzeba, a bogowie objęliby Beralzę protekcją. Beralza była niczym mityczna Atlantyda.

Klątwa Mileniów

W pewnym okresie czasu gdy Viego i Kaylin znów byli jedynymi członkami Drużyny Taimatsu, trafili do pewnego pustynnego świata. Z pewnego powodu przywitano Viega, jak gdyby był inkarnacją ich bóstwa, którego posąg im pokazano. Z posągu wydobywała się znikoma ilość energii, lecz dwójka to zignorowała. Miejscowi opowiedzieli im o ponurej legendzie, jakoby miało się pojawić wielkie zło. Viego i Kaylin postanowili im pomóc. Okazało się jednak, że istota stanowiąca to zło, miała pewną wredną zdolność, która przechyliła szalę zwycięstwa na jej stronę - ten mroczny jegomość cofnął Viega w czasie o 7200 lat.

7200 lat wcześniej, Viego odnajduje się powoli w sytuacji - po układzie gwiazd rozpoznaje, że albo go przeniesiono w tył o około 7000 lat, albo w przód o 18000 (co wynika z cyklu precesji) - ustalił jednak po poziomie cywilizacji, że jest to ta pierwsza opcja. Okazało się, że ówcześni ludzie mają problemy z potężnymi bestiami, z którymi Insyendar sobie szybko poradził. Ludzie zaczęli go czcić jako bóstwo słoneczne przez jego zdolności. Nie mając praktycznie żadnego dostępu do technologii, nie był w stanie ustalić planu powrotu w swoje czasy ani wesprzeć skutecznie rozwoju tej cywilizacji, więc postanowił po prostu poczekać. Powiedział ludziom, że musi stać się posągiem i zapaść w sen, jednak jeśli będą potrzebowali pomocy w drastycznej sytuacji, zadziała. Był też źródłem legendy o złej istocie, która miałaby się pojawić za około 7000 lat. Oprócz tego, okazało się, że wśród mieszkających tam ludzi był Podróżnik. Viego opowiedział mu o tym, co się wydarzy za 7000 lat i nauczył go języka erfelańskiego, ot tak, bo tego Podróżnika to zaciekawiło. Choć Viego niekoniecznie zdaje sobie z tego sprawę, stało się to źródłem starożytnego erfelańskiego, odnalezionego w ruinach Anteques na Terrze i przyczyną tego, że Zamarad zna jedynie erfelański.

Insyendar, po załatwieniu tych spraw, wskoczył do wulkanu i otoczył się powłoką z roztopionych skał wulkanicznych, po czym usadowił na skale i wyssał ciepło z magmy, utwardzając ją do kamiennej skorupy. Tak przeczekał 7200 lat, myśląc i pracując nad swoją energią w takim zakresie, jaki mógł będąc nieruchomym posągiem.

W czasach teraźniejszych, chwilę po tym, jak Insyendar został wysłany w przeszłość, a Kaylin się niemalże załamała, miejscowi próbowali prosić posąg swojego bóstwa o pomoc. Posąg pękł, ukazując Viega w formie Entei, który z zaskoczenia był w stanie unicestwić przeciwnika.

Opuszczając ten świat Viego zostawił im sposób na kontakt z Beralzą, by móc jakoś im zastąpić jego "boską opiekę".

Później

Po latach prac Viego, Kaylin i inni tymczasowi członkowie Zespołu, w tym Alister Zeynov, opuścili Beralzę, by kontynuować podróż. Wciąż utrzymywali jednak z nią kontakt. Skład zespołu się wielokrotnie zmieniał, aż został sam oryginalny duet. Powoli zaczynały się budzić elektryczne moce Viega, które miał wrodzone, jednak utrzymywał to w tajemnicy dopóki nie zaczął nad nimi w pewien sposób panować.

Kilkaset światów później przez pewien wypadek Viego sam trafił do świata Genao. Zmuszony do czekania na swoją towarzyszkę, miał mnóstwo czasu by rozwijać swoją moc i technologię bojową, która bardzo mu się przydawała, ponieważ planeta Terra wręcz przyciągała poprzez wysokie natężenie pola chaosu wszelkie możliwe wydarzenia, nawet takie, które powinny być ograniczone tylko do pewnych specyficznych światów. W międzyczasie znalazła go Kaylin, Viego zbudował z części przekazanych mu przez Yoha Atsuko Latające Miasto Damensaya na wzór Agisyi, dołączył do nich również Alister Zeynov.